#Rozdział 10
Nie wierzę, że on wziął to dosłownie.
Poczułam zimny, miętowy oddech na swojej twarzy, po czym Justin wziął moją dłoń i odsłonił mi oczy, przybliżył się bardziej, zaledwie milimetr dzielił nasze twarze, serce zaczęła bić mi sto razy mocniej, a on spojrzał mi w oczy, nie wiedziałam co z nich odczytać, po chwili spojrzał na moje usta i znowu skierował swój wzrok prosto w moje oczy. Nie wiedziałam co zrobić, nie chciałam go urazić, złapał mnie za podbródek i tym zmusił, żebym spojrzała mu w oczy, zdziwiłam się, zobaczyłam ból, strach, pożądanie.
-Proszę- szepną, a ja odruchowo pokiwałam głową. Delikatnie musną moje usta, a po chwili się złączyły, całował mnie delikatnie, ale też namiętnie, mogłam przyznać, że było idealnie, ale po chwili się ocknęłam i szybko odsunęłam swoją twarz od Justina, spojrzałam na niego.
-Justin, obiecałeś, tak nie można, ja... ja go kocham, nie .. to nie powinno się stać- powiedziałam i poczułam, jak po moich policzkach spływają łzy.
-nie, nie kochasz go, Jess, przestać się okłamywać, nic do niego nie czujesz, zrozum to- krzyczał.
-Nie, dość tego, kocham go, zrozum, a teraz wyjdź, błagam Cię wyjdź- powiedziałam.
-Kurwa dziewczyno, zrozum, że ten skurwiel chciał Cię tylko wykorzystać, nic więcej!- krzyczał, a ja poczułam, jak po moich policzkach spływa coraz więcej łez.
-A Ty tego nie chciałeś, nie o to Ci chodziło od początku, przyznaj, że wczorajszego wieczoru chciałeś mnie tylko przelecieć, o nie, Cie nie obchodziło czego ja chce! Ty chciałeś mnie zgwałcić! a on, on to jedyna osoba, osoba która mnie rozumie, wiesz jaka byłam z nim szczęśliwa, nigdy w życiu nie przeżyłam czegoś takiego, on.. on mnie kochał!- krzyczałam przez płacz.
-Nie Jess, gdyby tak było byłby z Tobą teraz, a Ty.. Ty go nie kochasz, gdyby tak było, to teraz byście byli razem, dałabyś mu dupy, ale nie zrobiłaś tego, dlaczego?- zapytał, wciąż krzyczał, a ja płakałam, musze przyznać, że uderzył w mój czuły punkt, nie chciałam na niego patrzeć.
-Wynoś się! rozumiesz, wyjdź stąd !- krzyczałam i płakałam, dostałam szału, a on stał i się na mnie patrzył. Nie wiedziałam co zrobić, zaczęłam go pchać, ale on ani drgną- Wynoś się!- krzyknęłam kolejny raz, a on tylko na mnie spojrzał, patrzył na mnie przez dłuższą chwile, a później szepną- nie kochasz go- i wyszedł, nie wiedziałam co mam zrobić, podeszłam do drzwi i zamknęłam je na klucz, wiedząc, że może nie wyjdzie z mojego mieszkania, oparłam się o nie i zaczęłam płakać, miałam dość. Po dłuższym czasie wstałam i przstałam płakać, byłam pewna, że Justin już wyszedł, więc zeszłam na dół, rozejrzałam się, nigdzie go nie było. Podeszłam do drzwi wejściowych i je zakluczyłam, po czym weszłam do kuchni i nalałam sobie soku pomarańczowego i usiadłam w salonie. Szczerze, nie wiedziałam co czuje, kiedy pomyśle o Olivierze, to mam ochotę płakać, brakuje mi go, bardzo, ale Justin, przy nim czuje się dobrze, a co gorsze, pocałunek mi się podobał, był jednym z najlepszych w moim życiu. Poszłam do pokoju i wzięłam swój telefon, zaczęłam przeglądać kontakty, aż ujrzałam ten.. 'Książę :*' uśmiechnęłam się, przypomniało mi się, jak wczorajszego poranka Justin mnie obudził, nazwałam go księciem, musiał mi zapisać swój numer co mnie bardzo ucieszyło. Postanowiłam mu napisać smsa.
#Do; Książę :*
Przepraszam
I nacisnęłam wyślij, bałam się, że nie odpisze, wręcz byłam tego pewna, odłożyłam telefon, a on zaczął wibrować, od razu podskoczyłam.
#Od; Książę :*
Nie przepraszaj, ale nie oszukuj samej siebie ;)
Zatkało mnie i nie wiedziałam co napisać, zastanawiałam się i wiedziałam, że za nim tęsknie.
#Do; Książę :*
Justin, Ty nic nie rozumiesz...
Nacisnęłam wyślij. Nie wiem jak mam wytłumaczyć mu, że naprawdę zależy mi na Olivierze, ale to zrobię, usłyszałam wibrację.
#Od; Książę :*
To mi wytłumacz księżniczko.
Zarumieniłam się, uwielbiałam jak tak mnie nazywał. Wzięłam głęboki wdech i zaczęłam pisać.
#Do; Książę :*
Bardzo mi go brakuje.
To była prawda, nie kłamałam pisząc, że mi go brakuje. Dlaczego Justin tego nie rozumie, dlaczego chce mi wmówić, że go nie kocham, to nie ma sensu.. Poczułam wibrację.
#Od; Książę :*
To nie znaczy, że go kochasz ;) A poza tym, jak Ci na nim zależy, to dlaczego przepraszasz mnie, a nie go? No właśnie, porozmawiamy o tym jutro, będę u Ciebie o 13 :) Bądź gotowa, dobranoc księżniczko :*
Nie miałam pojęcia co odpisać, odłożyłam telefon i położyłam się na łóżku, byłam wykończona, zamknęłam oczy i po chwili już spałam.
*następny dzień*
Otworzyłam oczy, i przeciągnęłam się po łóżku, spojrzała na zegarek, była 11, więc miałam dużo czasu, poszłam do łazienki i weszłam pod prysznic, nie wiedziałam po co mam się spotkać z Justinem, miał rację, powinnam walczyć o Oliviera, a ja marnuje swój czas? nie wiem, musiałam przyznać, lubię Justina, bardzo. Wyszłam spod prysznica, wytarłam się puchatym, fioletowym ręcznikiem, założyłam szlafrok i ruszyłam do szafy, nie miałam pojęcia w co się ubrać. Po dłuższym namyśleniu wybrałam to;
Zrobiłam lekki makijaż i rozpuściłam włosy, spojrzałam na zegarek, była 12; 48. Więc zeszłam do kuchni i tradycyjnie nalałam sobie soku. Po chwili usłyszałam dzwonek do drzwi, wzięłam torebkę, schowałam telefon, portfel i klucze, otworzyłam drzwi, zobaczyłam Justina, wyglądał ... seksownie, nie wierzę, że tak pomyślałam, ale to prawda.
Był ubrany w to;
-Cześć- powiedziałam uśmiechając się.
-Witaj, wyglądasz ślicznie- powiedział i złapał mnie za dłoń, poczułam rumieńce, a on się uśmiechną, poszliśmy w stronę jego samochodu, otworzył mi drzwi i wsiadłam do srodka, po chwili on zajął miejsce obok mnie.- Gdzie jedziemy?-zapytałam.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz