niedziela, 15 września 2013



#Rozdział 11


-Witaj, wyglądasz ślicznie- powiedział i złapał mnie za dłoń, poczułam rumieńce, a on się uśmiechną, poszliśmy w stronę jego samochodu, otworzył mi drzwi i wsiadłam do środka, po chwili on zajął miejsce obok mnie-Gdzie jedziemy?-zapytałam.
-Niespodzianka- powiedział i puścił mi oczko.
Resztę jazdy spędziliśmy w ciszy, żadne z nas się nie odzywało.
Jazda dłużyła się w nieskończoność. Czułam jak moje powieki robią się ciężkie, byłam strasznie zmęczona, a po chwili usnęłam. 
Poczułam jak ktoś gładzi mnie po policzku, podobało mi się to, było przyjemnie, więc nie chciałam otwierać oczu.
-Wstawaj księżniczko- szepną mi do ucha, niechętnie otworzyłam jedno oko, a następnie drugie, Justin się uśmiechną, zobaczyłam, że trzyma mnie na rękach, więc poczułam się głupio, rozejrzałam sie dookoła, ujrzałam drzewa i wodospad, nie wiem jak to opisać, ale miejsce było magiczne.
-Wow, Justin, tu jest...-zacięłam się, brakowało mi słów- jest pięknie,-dokończyłam, a chłopak się uśmiechnął. 
-Wiem Jess, wiem- powiedział i postawił mnie na ziemie.
-Skąd znasz to miejsce?- zapytałam.
-PO prostu, uwielbiam tu przychodzić, mogę pomyśleć i udziec od rzeczywistości-skończył mówić, ale wciąż na mnie nie patrzył, po chwili spojrzał na mnie, jego spojrzenie było takie... głębokie, miałam ochotę, żeby było tak zawsze, zbliżyłam się do niego i przytuliłam go, głowę położyłam na jego klatce piersiowej, a rękoma owinęłam wokół pasa, czułam się, dobrze, w jego ramionach, byłam ... bezpieczna, to było inne. Justin na początku był zaskoczony, ale po chwili odwzajemnił uścisk i delikatnie pocałował mnie w czubek głowy, staliśmy tak, nie obchodziło mnie nic, w końcu byłam szczęśliwa, i to mnie cieszyło naprawdę, po dość długim czasie odsunęłam sie od chłopaka spojrzałam na niego i się uśmiechnęłam.
-Jestem głodna- powiedziałam, a on się uroczo zaśmiał.
-Chodźmy księżniczko- powiedział i po chwili byliśmy w jego samochodzie,
-Jesteś pierwszą osobą, która widziała to miejsce- powiedział po chwili. Nie wiedziałam jak na to odpowiedzieć, zaskoczył mnie trochę. 
-Dziękuję- szepnęłam- A tak w ogóle, dlaczego mnie tam zabrałeś?-zapytałam niepewnie.
-Chciałem, żebyś poczuła się tak jak ja, wiem, że się jak ja, wczoraj się martwiłaś, chciałeś, żebys sie oderwała od rzeczywistości- powiedział, a ja poczułam jak moje serce zaczyna bić szybciej.
-dziękuję- powiedziałam.
Po 15 minutach dojechaliśmy, Justin jak zawsze wysiadł pierwszy i otworzył mi drzwi, weszliśmy do środka, zajeliśmy nasze miejsca, Justin zamówił jedzenie.
-Jesteś taka sliczna- powiedział po chwili.- Przepraszam- dodał, a ja się zarumieniłam. 
-Dziękuję, Ty też jesteś niczego sobie- powiedziałam i oboje zaczeliśmy się śmiać.
Przynieśli nam jedzenia, nie wiem dlaczego, ale ja dostałam wode z cytryną, a Justin sok pomarańczowy.
-Justin, oddawaj mi sok-powiedziałam.
-haha, to sobie go weź skarbie- powiedział i się napił, ja wstałam z krzesła i miałam zamiar zabrać mu szklankę ale mi się nie udało, bo schował rękę za siebie, usiadłam na niego i dalej chciałam zabrać mu szklankę, Justin się śmiał, ja również, nagle usłyszałam za sobą znajomy głos.
-Cześć skarbie- powiedział z poważną miną Olivier, zamarłam.
-Cześć-powiedziałam, a serce biło mi sto razy szybciej.
-Już zdążyłaś znaleźć sobie nowego?- powiedział, śmiał się, a ja czułam się jak gówno.
-Nie, to nie tak- powiedziałam, zaczęłam się jąkać, moje szanse na wrócenie do Oliviera znikały, jeżeli jakiekolwiek miałam.
-Nie, a jak?-zapytał, jego głos zmienił sie w krzyk, a ja nie mogłam z siebie wydobyć żadnego słowa.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Witam miśki ;**

Wiem, że rozdział miał być wczoraj, ale nie wyrobiłam, jestem chora i mam jeszcze problemy osobiste :c Mam nadzieje, że nie jesteście źli, obiecuje, że postaram się dodawać rozdziały regularnie, a następny jutro lub we środę, wybaczcie :c Wiem, że dzisiejszy był słaby, ale nie mam weny, i łeb mnie boli :cc To jest mój twitter, jeśli macie jakieś pytanie, to piszcie @nailler7, możecie też podać swoje<3 Jeszcze raz przepraszam, ale mam naprawdę ciężki okres w swoim życiu i jeszcze jestem chora, mam nadzieję, że rozumiecie, pozdrawiam Was baaardzo mocno xxx <3 buziaczki. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz