#Rozdział 3
*perspektywa Justina*
-Zmieścimy się razem-powiedziałam i uśmiechnąłem się łobuzersko.-Nie, będę spać na sofie.-Powiedziała Jessica. Muszę przyznać, była seksowna. Bardzo seksowna, na jej policzkach pojawiły się rumieńce, a ja się uśmiechnąłem.
-Dobra, kładź się na łóżku, ja biorę sofę- może jestem skurwielem, ale nie pozwolę, żeby ta laska spała na sofie.
-Dziękuje-odpowiedziała.
-Dobra, idę pod prysznic- powiedziałem i skierowałem się w stronę łazienki. Wszedłem, zamknąłem drzwi, zdjąłem spodnie, bokserki i bluzkę. Odkręciłem kurek, tak, żeby leciała gorąca woda, wszedłem do kabiny i chciałem się odprężyć. Po jakiś 30 minutach postanowiłem zakręcić wodę i się ubrać, wziąłem biały, puchowy ręcznik się wytarłem, później założyłem bokserki i ubrania. Wychodząc z łazienki usłyszałem jak Jess z kimś rozmawia, zajebiście, pewnie dzwoni po pomoc, czy coś takiego. Uchyliłem lekko drzwi i usłyszałem jej rozmowę telefoniczną.
-Tak ciociu, wszystko dobrze, świetnie się bawię. Tak, nie ciociu nie, tak jutro będę, na pewno jest okey. Dobrze, ucałuj Lou, powiedz, że jutro wezmę go na lody. Dobrze, papa, też Cię kocham.- powiedziała i się rozłączyła, nie rozumiem, dlaczego nie powiedziała, że ją porwałem, przecież każda dziewczyna wykorzystałaby taką okazję, a ona zapewniała ciocie, przynajmniej tak mi się wydaję, że wszystko jest w porządku, ale dlaczego ciocię, nie mogła zadzwonić do rodziców.
-Kto to Lou?-zapytałem. Kiedy usłyszała prawie podskoczyła ze strachu, odwróciła głowę w moją stronę i się uśmiechnęła.
-To mój młodszy brat-odpowiedziała.
-A więc, jutro zabieramy go na lody- zapytałem. A ona popatrzyła zdziwiona.
-Zabieramy?-zapytała.
-Tak, muszę Ci się jakoś odwdzięczyć, w końcu okłamałaś ciocię.-powiedziałam.
-Nie okłamałam jej, pytała, czy wszystko w porządku, a Ty jak na razie nic mi nie zrobiłeś, nic nie słyszałam, widziałam tylko jak biłeś się z Johem, ale nie mam pojęcia dlaczego, mógłbyś mi to wytłumaczyć?-zapytała.
-Słuchaj suko, nie masz prawa zadawać pytań, nikomu nic nie mówisz, rozumiesz?-zapytałam, a ręką trzymałem ją za podbródek, żeby patrzyła mi w oczy, nie odpowiedziała.-Mów jak Ciebie pytam-warknąłem.
-chyba mam prawo wiedzieć o co tu chodzi, do cholery porwałeś mnie i pobiłeś moojego przyjaciela!-krzyknęła.
-Nie podnoś głosu, lepiej podziękuj, że tak to się skończyło, mogłem Cię zabić, a nie kurwa tu przywozić, więc stul pysk i siedź cicho, nie masz prawa pisnąć komuś chociaż słowa, rozumiesz-zapytałam, widać było, że się przestraszyła, nie odpowiedziała, tylko kiwnęła głową.-Grzeczna dziewczynka.- Powiedziałem, po czym odszedłem. Spojrzałem na nią, a po jej policzku spłynęła łza. Zajebiście Bieber, doprowadziłeś laskę do płaczu. Może udawała silną, ale taka nie była. Skąd do cholery znała tego dupka Whitea, przecież ten skurwiel to ćpun, a ona wydawała się inna.
-Skąd go znasz- zapytałem. Czekałem chwile, a ona nic nie mówiła.-Zapytałem skąd go znasz.-warknąłem, a ona nadal nic nie mowiła, podszedłem do niej i złapałem ją za podbródek. -Odpowiadaj jak pytam-zażądałem.
-Bo co, co mi zrobisz? Pobijesz mnie, zabijesz?- krzyknęła.
-Po co mam to robić, jeżeli Ty przydasz mi się do czegoś lepszego-warknąłem.
-Co?!-Krzyknęła.
-To- krzyknąłem i rzuciłem ją na łóżko, po czym zacząłem brutalnie całować jej szyję.
-puszczaj mnie!-krzyknęła.
-zamknij się-odpowiedziałem.
-i chciałem zdjąć jej bluzkę, ale zobaczyłem jaka była przerażona.
-Błagam, nie rób tego. zostaw mnie- prosiła.
Kurwa stary, co Ty robisz. Ja pierdole, czy właśnie chciałem ją zgwałcić.
Odszedłem od niej i nie wiedziałem co powiedzieć, a po jej policzkach spływały zły.
-Posłuchaj...-zacząłem, ale mi przerwała.
-Zostaw mnie, rozumiesz, nie dotykaj, ani się nie odzywaj. Daj mi spokój proszę.-powiedziała, a po jej policzkach spływały łzy.
-Przepraszam- powiedziałem i podrapałem się ręką po grzbiecie- nie chciałem, żeby tak wyszło.
-Nie chciałeś, to czego chciałeś- zapytała.
Nie wiedziałem co na to odpowiedzieć, więc się odwróciłem i poszedłem w stronę sofy.
Zdjąłem koszulkę , spodnie i się położyłem.
Było mi zimno, ale po chwili usnąłem.
Obudził mnie dźwięk mojej komórki, zobaczyłem kto dzwoni Luke, więc nie miałem ochoty odbierać, wyłączyłem głos i przetarłem oczy, spojrzałem na zegarek, była prawię 9, chciałem wstać, ale zobaczyłem, że leżałem pod kołdrą. Jess musiała mnie przykryć jak usnąłem. Wstałem i podszedłem do łóżka, ale ona spała, wyglądała tak uroczo spokojnie i niewinnie. Była bardzo seksowna..
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz