piątek, 23 sierpnia 2013

-Zamknij sie suko- warkną na mnie. Przepraszam, czy on nazwa mnie suką?
-Zostwa mnie, nie jeste suką rozumiesz! Puszczaj-krzyczałam a on ciągna mnie za sobą. Po czym doszliśmy do samochodu, i jedna ręka wepchną mnie do środka, a po chwili zajął miejsce obok mnie.
-Posłuchaj mała, nie wiesz z kim zadzierasz, lepiej stul pysk i rób grzecznie, to o co Cie proszę, bo inaczej to się to dla Ciebie skończy.- Warkną do mnie, a ja mu się przyjrzałam, był bardzo przystojny, cholernie przystojny.Jego twarz była idealne, ale nie zmieniało to faktu, że cholernie się go bałam. 
Siedzieliśmy w ciszy, a ja bawiłam się dłońmi, do głowy przychodziły mi najgorsze scenariusze.
-Gdzie mnie zabierasz?-zapytałam. 
-Nie mam pojęci, ale lepiej siedź grzecznie.-powiedział poważnym głosem.
-Czy Ty mnie straszysz?- w tym momencie wybuchłam.
-Kurwa, bądź cicho i daj mi pomyśleć.-warknął.
Boże, czy on mi coś zrobi, muszę wracać, przecież Vici będzie mnie szukać, a jak zadzwoni do cioci, obie będą się martwić.... 
-Błagam, wypuść mnie, muszę wracać, przyjaciółka będzie mnie szukać, a jak zadzwoni do mojej cioci, to obie będą się martwić, błagam.-prosiłam.
-Kurwa, nie mogę Cię wypuścić, nie wiem ile słyszałaś, ani ile widziałaś. Nie mogę kurwa, więc siedź grzecznie chodź przez chwilę.-warkną. 
Co? przecież ja nic nie widziałam, jak mam mu to wytłumaczyć. 
-Przysięgam, że nic nie słyszałam, wypuść mnie, albo tego pożałujesz, obiecuje !-krzyknęłam, od razu pożałowałam swoich słów. 
-Zadziorna widzę-powiedział i zaczął się śmiać, z nim jest coś nie tak. 
Wyjęłam komórkę i chciałam wybrać numer przyjaciółki, ale chwilę później, ktoś mi wyrwał ją z rąk. 
-Oddaj mi ją!-krzyknęłam. 
-Co Ty odpierdalasz?-zapytał zdziwiony.;
-Oddaj, chce napisać do przyjaciółki zanim zadzwoni do cioci-warknęłam.
-Co jej napiszesz- zapytał. 
Nie miałam zielonego pojęcia. Co miałam jej napisać, że widziałam jak ktoś bije jej brata, a później zostałam porwana, przez najseksowniejszego chłopaka jakiego widziałam?
-Napisze, że... że poszłam na noc do Olivera.-Powiedziałam, pomyśli, że się z nim pogodziłam. 
-Do kogo?- zapytał zdziwiony.
-Do mojego byłego chłopaka-odpowiedziałam.
-A. Byłego?-zapytał.
-tak, chyba powiedziałam, czego nie rozumiesz? Możesz oddać mi komórkę?-warknęłam, nie chciałam mu opowiadać o Oliverze, nie jestem na to gotowa, bardzo mnie zranił. 
-Wyluzuj mała i stul trochę pysku puki jestem miły-warknął, a po moim ciele przeszły ciarki, nie odpowiedziałam.
-Grzeczna dziewczynka, trzymaj i nie rób nic głupiego.- powiedział i dał mi komórkę. 
Wybrałam numer mojej przyjaciółki i napisałam.


                                                         Heej skarbie, spotkałam Oliviera i chce z nim porozmawiać, więc zostanę u niego, wszystko Ci wytłumaczę jutro, koocham ;*****
Pokaż- rozkazał.  Pokazałam mu komórkę, a on się uśmiechną- Grzeczna dziewczyna- uśmiechnął się, a ja nie miałam ochoty mu odpowiadać. Jechaliśmy w ciszy, więc postanowiłam włączyć radio. Leciała moja ulubiona piosenka"Rihanna- We Found Love'.Więc zaczęłam śpiewć, a raczej krzyczeń na całym głos, tańczyć i machałam głową. Jak piosęka się skończyłs zobaczyłam, że stoimy w miejscu, a chłopak obok mnie się na mnie patrzy i prawie płacze ze śmiechu. Super, jeszce tego brakowało. Poczułam, jak cała się rumienie.
-Jesteś nienormalna- powiedział śmiejąc się.
-Dziękuje, a teraz powiedz gdzie jesteśmy.-powiedziałam, mając nadzieje, że zmienimy temat.
-Tu jest hotel, dziś tu śpimy, tak będzie najlepiej-powiedział.
-Zalezy dla kogo- warknęłam. Miałam ochotę wrócić do domu, czemu on nie rozumie, że nic nie słyszałam, nie mam pojęcia  dlaczego pobili Josha, mam nadzieję, że nic mu nie jest...
-Więc tak, ja pójdę zarezerwować pokój. Nie rób nic głupiego, rozumiesz?-zapytał, a ton jego głosu stał śię poważny, nie miałam zamiaru mu odpowiadać, więc tylko kiwnęłam głową. 
-Dobrze, a tak w ogóle, to jestem Justin-uśmiechą się-Justin Bieber.
-Jessica-powiedziałam krótko, poczułam, że znowu się rumieńie. 
-Dobrze, więc chodźmy Jess- powiedział i wysiadł z samochodu,a po chwili otworzył mi drzwi i podał dłoń, zawahałam się, a on zaśmiał.-No dalej, ja nie gryzę.-Ehh, no co mi szkodzi, z jego pomocą wyszłam z samochodu i skierowaliśmy się w stronę hotelu. Justin poszedł zarezerwować pokoje, a ja usiadłam i zaczęłam się rozglądać, hotel nie był jakiś najlepszy, ale bardzo mi się podobał. 
-Chodź- powiedział chłopak, po czym pomachał mi kluczami przed twarzą i śmiesznie poruszył brwiami.
Kretyn. Pomyślałam. 
Szliśmy po schodach, aż Jus zatrzymał się przy pokoju 72.
-To tu-powiedział. 
Weszliśmy, na początku stał, telewizor, biała, skórzana sofa i dwa fotele do kompletu, przed nimi stół, a na nim piękne białe róże. Było tam jedno okno, też miało białe zasłony, przesunęłam wzrok w prawo i zobaczyłam, wielkie łóżko, wręcz łoże, było ogromne, białe i biała pościel, jednym słowem, było wspaniale. Zaczęłam się rozglądać, ale nigdzie nie było drugiego łóżka.
-I jak, podoba się?-zapytał.
-Ju-Justin, gdzie jest drugie łóżko?- zapytałam i przegryzłam wargę.
-Nie ma drugiego-powiedział mi się uśmiechną-zmieścimy się razem.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Przepraszam, że jest te niebieskie gówno, sama nie mam pojęcia dlaczego.... Mam nadzieje, że się spodobało :D

xx


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz