#Rozdział 8
-Na co nie byłaś gotowa?- zapytał pewnie.
-Byliśmy tacy szczęśliwi, naprawdę go kochałam, on chciał, żebym mu to
udowodniła, zerwał ze mną, bo nie chciałam się z nim przespać.-
powiedziałam i zaczęłam płakać, a on mnie przytulił.
*perspektywa Justina*
Nie wierzę, że ten skurwiel mógł to zrobić, chociaż, sam wiele razy tak sama postępowałem z dziewczynami. Służyły tylko do seksu, nic więcej.
-Nie przejmuj się księżniczko, będzie dobrze- szepnąłem jej do ucha.
-Ja wciąż go kocham.-powiedziała zapłakana.
Nie wieże, że to powiedziała, ale nie chciałem jej dobijać..
-Obiecuję- szepnąłem.
Jess najpierw nie wiedziała o co chodzii patrzyła na mnie ze zdziwieniem w oczach, a później zrozumiała.
-Dziękuje- powiedziała i położyła głowę na moim torsie.
-Chodź, połóż się- powiedziałem, zdjąłem ją z blatu i poszliśmy po schodach, aż do jej pokoju, otworzyła drzwi i pokazała gest dłonią, żeby wszedł, zrobiłem to i zacząłem się rozglądać po pokoju.
Był ładny, na śianach była białoszara tapeta, która idealnie pasowała do metalowego łóżka, obok niego stała biała komoda, na nim stała szara lampka i jakieś zdjęcie, to chyba mała Jess z rodzicami, tak w ogóle zastanawiało mnie, dlaczego ona nigdy o nich nie mówiła, i wychodzi na to, że mieszka z ciocią.
-I jak Ci się podoba mój pokój?- usłyszałem zamyślony.
-Jest... Ładny, dziewczęcy, pasuje do Ciebie- powiedziałem i się uśmiechnąłem- Połóż się- powiedziałem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz