wtorek, 27 sierpnia 2013

 

#Rozdział 5


-Jess, posłuchaj...-zacząłem, ale ona mi przerwała.
- Nie Justin, to Ty posłuchaj, proszę- powiedziała, a łzy zaczęły napływać do niej oczu- Nie wiem o co Ci chodzi, ale posłuchaj, nie pozwolę, żebyś mnie traktował jak jakąś dziwkę, nie wiem co Ci zrobiłam, nie mam pojęcia, dlaczego mi to robisz, więc proszę Cię o jedno, pozwól mi jechać do domu.- powiedziała, a łzy zaczęły spływać po jej policzku.
-Nie płacz- szepnąłem- Przepraszam.
Wyszeptałem to i nie mogłem uwierzyć, że ją przeprosiłem. 
Popatrzyła na mnie, a ja zobaczyłem zdziwienie w jej oczach.
-Nie Justin, jest okey-powiedziała, a na jej twarzy pojawił się uśmiech. 
Przepraszam, czy ona powiedziała, że jest okey? Kompletnie oszalała.
-Nie, nie jest okey-powiedziałem-Nie chciałem, żeby tak wyszło, miało być inaczej, dlaczego Ty? Dlaczego kurwa Ty musiałaś widzieć jak napierdalałem się z tym pierdolonym Whitem ? Dlaczego Ty ?- szepnąłem.
Ona się tylko na mnie popatrzyła i nic nie powiedziała. Minęło kilka minut, aż w końcu usłyszałem jej głos. 
-Nie przejmuj się Justin, nie chcemy wielu rzeczy, ale nie da się cofnąć czasu, najlepiej jak o wszystkim zapomnimy.- powiedziała i się uśmiechnęła. 
Nie wierzę, że jest dla mnie taka dobra, pobiłem ją i chciałem zgwałcić, ja pierdole..
-Dziękuję-powiedziałem i się uśmiechnąłem- Teraz idź się myć i jedziemy, musimy zabrać Twojego brata na lody- powiedziałem i uśmiechnąłem się po raz kolejny. 
-Tak jest-przytaknęła i zaczęła się śmiać. 
Po 40 minutach byliśmy już w samochodzie. 
-Jess, posłuchaj-zacząłem, a ona spojrzała na mnie i dała znak, żeby mówił dalej- Nie możesz powiedzzieć nikomu, że wczoraj wieczorem byłaś ze mną.-powiedziałem i spojrzałem na nią.
-Justin, Victoria będzie mnie dopytywać, to moja najlepsza przyjaciółka,myślisz, że nie zauważyła, że mnie nie było?-zapytała. Zdziwiło mnie to pytanie, myślałem, że do niej pisała.
-Nie powiedziałaś jej, że pogodziłaś się z Oliverem ?- zapytałem zaskoczony.
-Tak, ale ona w to nie uwierzy.- powiedziała i zaczęła bawić się palcami.
-Dlaczego-zapytałem.
- Wie, że bym nie wybaczyła Oliverowi, znaczy to by nie było takie trudne, ale ... nie jestem mu już potrzebna, po tym wszystkim... Po prostu, nie uwierzy.-Ostatnie zdanie szepnęła, nie mogłem zobaczyć wyrazu jej twarzy, bo patrzyła na swoje dłonie. 
- Poczekaj, bo nie rozumie, o co chodzi, Ty cos do niego czujesz, czy nie, co on Ci zrobił- zapytałem.
-Nie chce o tym rozmawiać, nie mogę, nie dam rady.- usłyszałem, jak jej głos się łamie, więc postanowiłem nie nalegać. 
-Dobra, no więc co jejpowiesz?- zapytałem przerażony. 
-Nie mam pojęcia Justin...- po jakimś czasie ciszy odezwała się- powiem jej, że się upiłam i nie dałam radę dojechać do domu, wtedy poznałam Ciebie i mi pomogłeś- powiedziała ze smutkiem- tylko mam 3 ale, po pierwsze; nie wiem, czy uwierzy, że byłam pijana, bo nigdy w życiu nie piłam- zawahała się, ale po chwili mówiła dalej- po drugie, wysłałam jej smsa, więc będzie chciała wyjaśnień, a po trzecie, nigdy w życiu jej nie okłamałam, więc nie wiem, czy dam radę- wtedy zobaczyłem jak bardzo się poświęca. Kuźwa, da radę. 
-Więc powiedz jej, że się upiłaś, bo ktoś dał Ci drinka i później chciałaś więcej, a co do smsa, to powiedz, że wysłałaś go , bo nie chciałaś, żeby się martwiła.-powiedziałem- dasz rade- dodałem szybko. 
-Okey-odpowiedziała przeciągając 'e', przez co zabrzmiała jak dziecko, na co ja wybuchłem śmiechem. 
-Spokojnie księżniczko-powiedziałem i się uśmiechnąłem.
-Justin-powiedziała niepewnie.
-Tak-zapytałem.
-Musimy porozmawiać....

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Mamy kolejny rozdział, baardzo chcę Wam podziękować za 66 wyświetleń, jestem pod ogromnym wrażeniem kicie ;3 Dziękuje baaaaaardzo mocno ;** Doobrej nocy xxxx 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz