czwartek, 29 sierpnia 2013


#Rozdział 7

-Tak-zapytał
-Patrz-powiedział i pokazałam ręką kierunek za nim, a on od razu odwrócił głowę. Ja skorzystałam z okazji i wyrwałam mu loda, po czym zaczęłam biec.Justin się odwrócił i zaczął się śmiać.
-Oddawaj, to moje!- krzyknął i zaczął biec.
-Nie, już moje- powiedziałam i dalej uciekałam, po chwili schowałam się za drzewo i byłam pewna, że mnie nie znajdzie. Ale nim się obejrzałam stał przede mną, nasze twarze oddzielały od siebie milimetry. A on położył dłonie po obu stronach drzewa.
-Juz mi nie uciekniesz- szepnął i zaczął przybliżać usta do moich. Zatrzymał się jak dzieliło nas kilka milimetrów. Serce zaczęło walić mi sto razy szybciej. 
-Justin- szepnęłam, a głos mi się załamał, on zachichotał. 
-Tak?-mruknął mi do ucha.
-Odsuń się- powiedziałam przełykając ślinę.
-Dlaczego, nie lubisz tego jak na Ciebie działam ?-zapytał, jego głos był taki seksowny, że po ciele przeszły mnie ciarki. Uśmiechną się łobuzersko i się odsuną. 
-Jesteś kretynem- powiedziałam ze złością.
-Ale bardzo seksownym kretynem- powiedział i się uśmiechną, a ja mogłam zobaczyć szereg białych zębów. 
-Och, skończ już, chodźmy- powiedziałam.
-Gdzie?- zapytał zaskoczony.
-Odwieziesz mnie do domu- oświadczyłam i ruszyłam ramionami, a on się roześmiał.
-Tak jest- powiedział i po chwili staliśmy przy jego samochodzie, otworzył mi drzwi, weszłam, a on po chwili siedział obok mnie, odpalił samochód i ruszyliśmy.
-Justin..-zaczęłam niepewnie.
Bałam się jego reakcji. 
-Tak księżniczko?- zapytał.
Kurde, czemu mnie tak nazywa, nie żeby mi to przeszkadzało.
-Posłuchaj, lubię Cię- powiedziałam nie pewnie, chciałam mówić dalej, ale mi przerwał.
-Wiem, jestem naprawdę seksowny- powiedział i przeczesał swoje idealne włosy ręką.
-Błagam Cię, skończ już- powiedziałam śmiejąc się, nie wierzę, że można mieć taką wysoką samoocenę. 
-Więc tak, lubię Cię, świetnie się z Tobą bawię i nie chce tego zniszczyć- zaczęłam i bawiłam się palcami, czułam jak Justin wypala dziurę w mojej twarzy. Podniosłam głowę i zobaczyłam, że stoimy przed moim domem. Spojrzałam na Justina i od razu odwróciłam głowę.
-Może chcesz wejść?- zapytałam niepewnie. 
-Ta, jasne, chodźmy- powiedział, wyszliśmy z samochodu i ruszyliśmy w stronę drzwi wejściowych, wyjęłam klucze i otworzyłam drzwi, weszliśmy do domu.
-Chcesz coś do picia ?- zapytałam.
-Nie, wydawało mi się, że chcesz ze mną porozmawiać.
Weszłam do kuchni i usiadłam na blacie. 
-Tak, więc jak już mówiłam, lubię Cię, mimo tego, że znamy się zaledwie dwa dni, ale nie chce tego popsuć, mógłbyś mi obiecać, że zostaniesz moim przyjacielem, nic więcej? -zapytałam, a on do mnie podszedł.
-Czekaj, czegoś tu nie rozumiem, świetnie się ze mną bawisz, ale nie chcesz nic więcej?- było widać zdziwienie w jego oczach.
-Boże Justin, tak, nie jestem gotowa, nie wierzę w miłość, rozumiesz? Nie po Tym co się stało z Oliverem.- powiedziałam i poczułam, jak łzy napływają mi do oczu.
-Opowiesz mi?- zapyał.
-Tak- szepnęłam i wspomnienia wróciły.- Oliver to był mój pierwszy chłopak, pierwsza miłość, poznaliśmy się rok temu- wtedy przerwałam i wzięłam głęboki oddech.- Byliśmy razem tacy szczęśliwi, tak go kochałam- przerwałam i poczułam jak łzy spływają po moich policzkach, minęła chwila zanim zaczęłam znowu mówić- przy nim czułam się szczęśliwa, naprawdę go kochałam, zrobiłabym dla niego wszystko, ale nie byłam gotowa-szepnęłam.
Justi stał i nie wiedział co zrobić.
-Na co nie byłaś gotowa?- zapytał pewnie.
-Byliśmy tacy szczęśliwi, naprawdę go kochałam, on chciał, żebym mu to udowodniła, zerwał ze mną, bo nie chciałam się z nim przespać.- powiedziałam i zaczęłam płakać, a on mnie przytulił.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Dziękuje wszystkim za wyświetlenia, jesteście wielcy! 

Nie jestem pewna, czy uda mi się jutro dodać rozdział, bo cały dzień będę za domem, ale się postara, papap Miśki ! xx

 czytasz = komentujesz ;//

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz